













Wzdłuż Szotkówki biegnie Żelazny Szlak Rowerowy, poprowadzony po dawnej linii kolejowej. Niektóre jego odcinki mają nawierzchnię idealną pod rolki, dlatego postanowiłem wrócić z dzisiejszego spływu właśnie na rolkach. Aby pokonać całą trasę w ten sposób, najlepiej rozpocząć przygodę przy Stacji Zielony Most – z małym parkingiem, miejscem wodowania tuż przy moście i czytelną mapą szlaku.
Szotkówka okazała się rzeką uciążliwą – przy bardzo niskim stanie wody trzeba było często szorować po dnie. Dodatkowo, zasmuca jej stan czystości: na odcinku, który przepłynąłem, doliczyłem się blisko stu porzuconych opon. Ten ponury widok boleśnie kontrastuje z pięknem otaczającej natury: krystalicznie czysta woda, liczne ryby, błękitne świtezianki, sarny, zimorodki… Sprawę zgłosiłem do Wody Polskie – z góry dziękuję za deklarację podjęcia działań!
Mimo wszystko to bardzo urokliwa, kameralna rzeka, pełna meandrów, idealna na samotne spływy wśród ciszy i zieleni.
Po około 7 km zakończyłem spływ w Głęboczu, założyłem rolki i ruszyłem w drogę powrotną Żelaznym Szlakiem. 5-kilometrowa trasa przez lasy i wzdłuż stawów, z licznymi wiatami i miejscami odpoczynku, minęła zdecydowanie zbyt szybko.
Gdyby oczyścić koryto z opon i doczekać się nieco wyższych stanów wody, Szotkówka mogłaby stać się prawdziwą perełką Śląska – z unikalną możliwością łączenia spływu z jazdą na rowerze lub rolkach. Do usunięcia tylu odpadów potrzebne jest jednak rozwiązanie systemowe i identyfikacja sprawców tego ekologicznego bałaganu.
Na szczęście piękno szlaku rowerowego pomogło choć trochę zetrzeć złe wrażenie. A potencjał tego miejsca wciąż czeka na odkrycie.
