Packraft – sklep i wypożyczalnia. BUSHraft.

Sam w dzikim lesie – Liwa, której nie dało się przepłynąć

Liwa ma łatwiejsze odcinki, ale ja chciałem spróbować tego najbardziej dzikiego, za rezerwatem Liwieniec. To naturalny, meandrujący fragment rzeki, który w całości przebiega przez las.
Na miejsce startu wybrałem pięknie zagospodarowany teren, który posiada miejsca ogniskowe, ogromną wiatę i piękny zielony teren.
O ile pierwsze kilometry rzeki były stosunkowo łatwe i wymagały tylko kilku przenosek, o tyle za młynami Liwa stała się bardzo wymagająca. Ogromne zwałki występowały co kilka metrów, do tego płytka woda i komary, które odpuściły dopiero wtedy, gdy przez drzewa zaczęło przebijać się słońce.


Dużą część tego odcinka pokonałem, idąc nurtem rzeki. Kiedy byłem już dosyć zmęczony, a końca płycizn i zwałek nadal nie było widać, postanowiłem wycofać się z rzeki.
To jednak nie był koniec trudności, ponieważ czekało mnie jeszcze przebicie się przez las, który początkowo był mocno zarośnięty i nie prowadziła przez niego żadna droga.
Pomimo trudności i dużego zmęczenia Liwa spełniła dokładnie moje oczekiwania. Było superdziko: brak zasięgu, brak ludzi, a po wczorajszym spływie przez centrum Gdańska dokładnie tego mi było trzeba.




Koszyk zamknij