Packraft – sklep i wypożyczalnia. BUSHraft.

Pisa – dwusetna rzeka w projekcie #WszystkieRzekiPolski!

Spływ Pisą rozpocząłem na plaży miejskiej nad Jeziorem Roś w Piszu. Już po kilkuset metrach wpływam do samej Pisy – rzeki, której źródła znajdują się właśnie tutaj.

Płynąc przez miasto mijam przystanie, domki na wodzie i kilka mostów. Dopiero za Piszem nurt lekko przyspiesza, a woda staje się jeszcze bardziej przejrzysta. Pod powierzchnią dostrzegam ryby, a nad nią towarzyszą mi zimorodki – nieodłącznie związane z bogactwem życia w rzece.

Pisa wije się malowniczo, meandrując tak mocno, że od ciągłych zakrętów potrafi zakręcić się w głowie. Z tyłu zaczynają gonić mnie czarne chmury, ale moim celem jest platforma widokowa w Lesie Ochronnym Szast.

Gdy nadchodzą pierwsze mocniejsze opady, kryję się pod drzewami. Według Windguru największy deszcz miał nadejść po 14:00. Po 18km udaje mi się dopłynąć do rezerwatu i o 13:50 docieram w słońcu do wiaty turystycznej i platformy widokowej.

W samą porę, bo gdy wyciągam packrafta z wody i piję kawę, rozpoczyna się gwałtowna ulewa. Przeczekuję ją w pięknym miejscu.

Po posiłku i złożeniu packrafta deszcz ustaje, a przede mną otwiera się kolejny etap wyprawy – piesza wędrówka przez Las Szast.

To wyjątkowe miejsce, gdzie natura powoli odradza się po huraganie Orkan z 2002 roku (12°BFT).

Spacer zaczynam od platformy widokowej, a po około 2 kilometrach docieram do wieży widokowej. Stamtąd kieruję się w stronę Pisza ścieżką edukacyjną z licznymi tablicami i przystankami.

Po drodze odwiedzam jeszcze cmentarz żydowski i dawną niemiecką strzelnicę.

W samym Piszu warto przejść przez rynek, a nad rzeką zobaczyć pomnik Melchiora Wańkowicza. Tym, którzy jeszcze nie mieli okazji, polecam jego książkę „Na tropach Smętka”.

Do miejsca startu wracam po około 14-kilometrowym spacerze. Cała przygoda – 18 km spływu i 14 km wędrówki – dała razem około 32 km pełnych wrażeń przygody i niezwykłej historii.



Koszyk zamknij