Packraft – sklep i wypożyczalnia. BUSHraft.

Spływ Krzną do Bugu z wpłynięciem do Czapelki

Swoją przygodę rozpocząłem w Malowej Górze. Przy kościele znajduje się duży, trawiasty parking, skąd mamy około 100 metrów do rzeki.

Przed spływem zadzwoniłem do oddziału Straży Granicznej w Bohukałach (tel. 83 375 81 20), gdzie zgłosiłem swój spływ. Podajemy tam adres zamieszkania, PESEL, jednostkę, jaką będziemy płynąć (packraft/dmuchany kajak), oraz numery rejestracyjne samochodu, jeżeli będziemy poruszać się nim w okolicach strefy przygranicznej. Określamy również przybliżoną godzinę spływu oraz miejsce, gdzie planujemy go rozpocząć i zakończyć. Straż przypomniała mi o zakazie poruszania się prawą stroną rzeki (granica przebiega środkiem rzeki), zakazie filmowania i fotografowania oraz poprosiła o zachowanie szczególnej ostrożności.

W Malowej Górze przy kościele znajduje się również stanica kajakowa z polem biwakowym (polecam), gdzie jest wygodny slip. Właściciel nie chciał przyjąć opłaty za slip i dodatkowo wręczył mi jeszcze swojską konserwę na trasę. Jeszcze raz bardzo dziękuję!

Krzna to w większości otwarty teren z meandrującą rzeką i wolniejszym nurtem. Co jakiś czas zbliżamy się do lasu i mijamy piękne, piaszczyste zbocza.

Ponieważ stan wody był dość wysoki, zdecydowałem się również na wpłynięcie do Czapelki pod prąd i dodatkowy odcinek około 2 km. Czapelka na tym odcinku nie miała żadnych przeszkód i fajnie było wskoczyć na chwilę na taką kameralną rzekę.

Po powrocie na Krznę minąłem miejscowość Neple. Jeżeli nie planujemy wpływać do Bugu, to właśnie tutaj, pod mostem, najwygodniej zakończyć spływ. Tutaj również musiałem schować aparat i nie nagrywałem dalszej części spływu.

Kilkukrotnie przeleciał nade mną helikopter i zrozumiałem, że zielony packraft dla pograniczników może wzbudzać podejrzenia. Nie przejmowałem się tym jednak, ponieważ mój spływ został wcześniej zgłoszony. Po wpłynięciu na Bug spotkałem się z zupełnie inną rzeką, niż zapamiętałem. Niestety, ze względu na obecną sytuację, cała lewa strona granicznego Bugu została pozbawiona swojej dzikości (wycinka drzew, instalacja kamer monitorujących). Stan Bugu jest obecnie dosyć wysoki i mamy tutaj znacznie szybszy nurt niż na Krznie.

W okolicach rezerwatu Szwajcaria Podlaska, przy szlaku turystycznym, zdecydowałem się na wyjście z rzeki. Mamy tu piaszczystą łachę i wygodną drogę prowadzącą do czerwonego szlaku, tablic informacyjnych oraz punktu widokowego. Bug z tej perspektywy wygląda pięknie – wysokie zbocza, dzika przyroda i ogromne meandry. Zadzwoniłem również do Straży Granicznej, aby poinformować o zakończonym spływie.

Po złożeniu packrafta, idąc czerwonym szlakiem obok czołgu T-34 i kamiennej baby, miałem kontrolę Straży Granicznej, która trwała około 20 minut (wszystko w sympatycznej atmosferze). Po kolejnych dwóch kilometrach kolejne spotkanie ze Strażą Graniczną i pytanie o cel mojej „wycieczki”. Zapytałem, czy przekazano informację o tym, że poruszam się turystycznie i czy pojawiło się jakieś zgłoszenie, czy to dlatego mam tyle kontroli. Pogranicznik odpowiedział tylko: „zbyt długa historia, żeby ją opowiadać” :).

Powiem szczerze, gdybym wiedział, że mój spływ Bugiem i trekking powrotny aż tak zaangażuje służby, prawdopodobnie bym się na niego nie zdecydował i nie dokładał im niepotrzebnej pracy. Zarówno kontakt telefoniczny, jak i osobisty był bardzo miły i profesjonalny, ale obecnie chyba lepiej poczekać na spokojniejsze czasy. Trzeba też przyznać, że Straż Graniczna działa bardzo skutecznie – „zielony” człowiek z dużym plecakiem idący przez las nie przejdzie niezauważony :).

Na Krznie, Czapelce i Bugu pokonałem łącznie około 15 km, a trekking powrotny wyniósł około 9 km.





Koszyk zamknij