Packraft – sklep i wypożyczalnia. BUSHraft.

Kłonecznica – Bory Tucholskie

Wczesnym rankiem wyruszam z Laski w kierunku osady Kłonecznica i rzeki o tej samej nazwie. Nad Zbrzycą unosi się delikatna para, a łąki pokrywa szron. Jest dokładnie zero stopni. Dyrektor Zaborskiego Parku Krajobrazowego w magazynie Bory Tucholskie żałuje, że w sezonie tak wiele osób spływa tutejszymi rzekami, podczas gdy jesienią nie ma tu prawie nikogo. Dokładnie tak jest – na szlaku i na polu biwakowym panuje cisza i pustka.

Dochodzę do granic parku, po czym schodzę z leśnego duktu w kierunku rzeki. Gdy docieram do jej koryta, już wiem, że czeka mnie piękna przygoda.

Kłonecznica wyglądała jak z bajki. Wyciągam packrafta z plecaka, piję gorącą kawę i robię chwilę odpoczynku po trekkingu.

Później zaczyna się magia.

Czytałem wcześniej, że ten odcinek Kłonecznicy bywa trudny i uciążliwy. Tym razem trafiam na wysoki stan wody i tylko kilka przenosek – z czego jedna, przy stawach hodowlanych, ma około 700 metrów. Nurt jest dość szybki i często robię przerwy, żeby przedłużyć chwile sam na sam z rzeką.

Po przenosce przy stawach czeka mnie ostatni, dynamiczny i mocno meandrujący odcinek. Tu napotkam kilka przeszkód i jeszcze jedną krótką przenoskę.

Kłonecznica uchodzi do Jeziora Księże – tam odbijam w stronę rezerwatu Jezioro Laska, po którym wolno pływać packraftami. Na końcu wpływam do Zbrzycy i zostaje mi około 700 metrów pod prąd, aż docieram do pola biwakowego w Lasce – miejsca, z którego rano wyruszyłem.

Bardzo polecam Kłonecznicę. Wrócę tu jeszcze, by spłynąć ją w całości.



Koszyk zamknij