


















Bystrzyca pod Lublinem to kolejna perełka, która jest nie tylko atrakcyjna pod względem spływu, ale również trekkingu powrotnego, który w całości przebiega po Lubelskiej Drodze Świętego Jakuba, bardzo dobrze tutaj oznaczonej, miejscami dzikiej i pięknie poprowadzonej.
Bezpłatny, zadrzewiony parking znajduje się na wspomnianym szlaku przy kościele w Żabiej Woli, skąd ruszyłem na krótki trekking w górę rzeki. Już po pierwszym kilometrze dochodzimy do jedynego w Polsce Technikum Pszczelarskiego, którego otwarty teren zaprasza do zapoznania się z wieloma informacjami na temat życia pszczół oraz swego rodzaju skansenem z ogromną ilością różnych rodzajów uli – bardzo polecam tutaj zajrzeć.
Idąc dalej szlakiem, dotarłem do zabytkowego młyna w Osmolicach, gdzie znajduje się wygodne miejsce do wodowania. Stąd ruszyłem na część spływową swojej przygody. Już po chwili dotarłem do dopływu Kosarzewki i popłynąłem w górę rzeki, która pomimo licznych przeszkód jest obecnie spławna.
Po powrocie na Bystrzycę czekała mnie piękna, meandrująca rzeka z dość łatwymi przeszkodami, które urozmaicały spływ. Jedyna krótka przenoska znajduje się w połowie trasy, na jazie w Prawiednikach, gdzie w Barze Pod Pstrągiem można zjeść rybę (posiłek można zostawić również na trasę powrotną, bo właśnie tędy będziemy wracać).
Później Bystrzyca jest już bardzo łatwa aż do ujścia do Zalewu Zemborzyckiego. Po drodze mijamy jeszcze dopływ Nędznicy, która przy obecnym poziomie wody jest spławna.
Na Zalewie czekała mnie walka z wiatrem, tzw. mordewindem, i falami wlewającymi się do packrafta, którą wygrałem :).
Mój spływ zawrócił tutaj o 180 stopni i wpłynąłem do rękawa zalewu, gdzie wiatr zaczął mi już sprzyjać i dopchał mnie do końca spływu gdzie przebiega Droga Świętego Jakuba.
Trekking powrotny wije się przez bardzo atrakcyjne lasy i tereny nad Bystrzycą i tylko na krótkim odcinku wychodzi na ulicę, gdzie poruszamy się chodnikiem. Łącznie wyszło około 11 km trekkingu i 16 km spływu (można też wybrać znacznie krótszy wariant od Prawiednik).
Piękna przygoda, którą bardzo polecam!
