Packraft Itiwit P100 – test

Cześć!

Dzisiaj jestem nad Drawą, w Drawieńskim Parku Narodowym.

Jeżeli zastanawiasz się, co mam w tym małym dwudziestolitrowym plecaku, to jest tam packraft, czyli pompowany kajak, czteroczęściowe wiosło, kamizelka asekuracyjna i cały sprzęt niezbędny do jednodniowego spływu.

Zapraszam Cię na test packrafta typu „ultralight” – ITIWIT PR100.

Złożony packraft jest niewiele cięższy i większy niż butelka wody. Natomiast napompowany packraft ma 205cm długości. Kokpit ma długość 105cm, co pozwala na wyprostowanie nóg osobom o niższym i średnim wzroście. Maksymalna szerokość packrafta to 95cm, a szerokość wewnętrzna 49cm.

Tak wygląda Itiwit PR100, przy packrafcie PR500 i Amundsenie z firmy Pinpack.

Waga samego packrafta to zaledwie 1660g. Torba pompka waży 273 gramów, siedzisko 247 gramów. W zestawie mamy jeszcze sześć łatek, trzy duże, trzy małe oraz instrukcję. Packraft jest na tyle lekki, że dosłownie możemy podrzucić go na jednym palcu. Aż trudno uwierzyć, że taka jednostka może unieść kajakarza z rowerem, ale o tym w dalszej części testu.

Bardzo udana kolorystyka packrafta została przeniesiona z modelu PR500. Zielone burty sprawiają, że jesteśmy niewidoczni i wtapiamy się w otoczenie. W przypadku problemów na wodzie lub np. wywrotki, przez rażącą pomarańczę podłogi, stajemy się łatwo dostrzegalni.

Packraft ma 6 uchwytów, w tym dwa ringi i cztery pasy, które pozwalają na szeroką konfigurację przytroczenia bagaży lub sakw rowerowych.

Trzeba przyznać, że nieco ciężka torba pompka dedykowana do packrafta ultralight, jest niezwykle wygodna w używaniu. Może ona również chronić nasze rzeczy przed chwilowym zamoczeniem, czy zachlapaniem. Duże ciśnienie jakie jest przez nią generowane, podobnie jak w modelu PR500, pozwala pompować packrafta i poduszkę przez zawór jednokierunkowy, dzięki czemu nie mamy efektu cofającego się powietrza i konieczności dopompowywania packrafta ustami.

Torba może sprawdzić się również jako dodatkowa sakwa rowerowa na przedniej kierownicy. Wystarczy zaledwie dziesięć razy przetoczyć powietrze z worka, aby napompować packrafta i jedno przetoczenie worka do napompowania siedziska, co zabiera około 2-3 minut. Pompowanie packrafta jest na tyle łatwie, że poradził sobie z nim mój 7-letni syn.

Test Itiwita PR100 rozpocząłem od spływu na najtrudniejszym odcinku Drawy w Drawieńskim Parku Narodowym, gdzie występują liczne powalone drzewa, małe bystrza, kamienie i wypłacenia.

Materiał zastosowany w packrafcie jest na tyle wytrzymały, że bez problemu poradził sobie ze wszystkimi przeszkodami.

Packraft wykonany jest z nylonowej tkaniny (syntetyczny poliamid) pokrytej materiałem TPU – termoplastycznym poliuretanem. Jest to bardzo odporny i lekki materiał.

Parametry materiału:

podłoga 420D, podwójna powłoka uretanowa

tuby boczne 210D,  pojedyncza powłoka uretanowa

D – Deniery, jednostka liniowa gęstości włókien syntetycznych.

W takim terenie, krótki i bardzo zwrotny packraft jest na tyle szybki, że w trakcie spływu wyprzedziłem dwie większe grupy kajakowe.  Oczywiście na otwartych wodach czy szerszych rzekach, packraft ten będzie już znacznie wolniejszy od kajaka. 

Ładowność packrafta podawana przez producenta to 110kg. Packraft jest stosunkowo szeroki, jak na jednostkę ultraligh, więc mamy tutaj dużą stabilność, kosztem nieco niższej prędkości.

Zdolność packrafta określona jako WWI, pokryje blisko 99% rzek w Polsce, które tylko w niektórych miejscach przekraczają WWII.  

Z racji tego, że packraft jest dosyć krótki i szeroki,  jego przód warto dociążyć bagażem. Dzięki temu packraft będzie bardziej stabilny przy wiosłowaniu.

Na początku wydawało mi się, że siedzisko w packrafcie, które nie posiada haczyków przyczepianych do podłogi, będzie przesuwało się w trakcie spływu. Jednak jego konstrukcja i zwężający się do przodu packraft sprawia, że jest ono dosyć stabilne. Przy tym jest bardzo komfortowe i czujemy oparcie na plecach.

Pompowane oparcie, stosowane w produktach konkurencji, jest znacznie mniej wygodne, gdyż dodatkowo ogranicza przestrzeń na wyprostowanie nóg. Jednak czasami takie rozwiązanie jest niezbędne, aby zastosować pokład z fartuchem.

Chociaż Itiwit PR100 nie jest typowym packraftem do bikeraftingu, postanowiłem sprawdzić jak będzie zachowywał się z rowerem. Mała objętość dziobu spowodowała lekkie przytopienie przedniej części packrafta, jednak nie miało to dużego wpływu na właściwości nautyczne. Dodatkowo przy takim obciążeniu jednostka bardzo dobrze trzyma kurs.

Do packrafta możemy przytroczyć tradycyjny rower odkręcając koła, jak również składaka z którym, ze względu na małą objętość, pływa się bardzo wygodnie. Oczywiście przytroczenie roweru zwiększa wysokość packrafta i pod częścią zwalonych drzew, które pokonalibyśmy bez ładunku, nie przepłyniemy już z rowerem.

Sakwę rowerową możemy zabrać do kokpitu, a jeżeli używamy dwóch sakw, możemy wygodnie przytroczyć je do rufy. Szerokie pasy mocujące z tyłu umożliwiają wiele konfiguracji.

W celach testowych Itiwitem PR100 spłynąłem również szlakiem kilku jezior. Na otwartej wodzie jest on nieco szybszy np. od Amundsena, ale już wolniejszy od PR500.

Warto jednak podkreślić, że packrafty nie są demonami prędkości i nie jest to najistotniejszy parametr przy ich wyborze. Dodatkowo długie i wąskie jednostki mają mniejszą zwrotność, przyspieszenie i stabilność, która może być istotna przy pływaniu po trudniejszych rzekach lub z większym ładunkiem.  

Podsumowując. Cena packrafta, która wynosi obecnie 1549zł, w stosunku do jakości wykonania i zastosowanego materiału TPU, jest absolutnie bezkonkurencyjna.

Itiwit PR100 polecam szczególnie osobom, które zaczynają przygodę z packraftingiem. Duża szerokość i zwrotność sprawiają, że jest to bardzo stabilna jednostka, która wybaczy nam wiele błędów. Jego maksymalna wyporność 110 kg, będzie już nieodpowiednia dla większych, osób z dużym ładunkiem.

Pozostali docenią jego ultra niską wagę zarówno przy przenoszeniu packrafta przez przeszkody, jak i trekkingu powrotnym.  Warto również dodać, że po wszystkich testowych spływach na podłodze i na burtach nie został żaden ślad i packraft wygląda praktycznie jak nowy.

Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś na szlaku. Jeżeli czekasz na kolejne testy packraftów i relacje ze spływów – koniecznie zasubskrybuj kanał.  Cześć!